Sukcesywnie, od kilku lat, nasze finanse stają się coraz bardziej wirtualne. Jeszcze kilkanaście lat temu, w kwestii posiadania kont bankowych i wykonywania elektronicznych operacji finansowych byliśmy w ogonku Europy. Jednakże w ostatnim czasie coś się zmieniło, w tą sferę życia wdarła się przebojem wszechogarniająca mobilność. Mobilne finanse to wygoda i szybkość w operowaniu swoimi pieniędzmi, więc wielu użytkowników smartfonów i tabletów szybko zmieniło swój tradycjonalizm na wirtualną nowoczesność.

Co zmieniło się w świecie transakcji finansowych?

Przez wiele lat bankomat był dla nas największą wygodą. Sieć tych urządzeń stopniowo stała się tak rozbudowana, że dziś niewiele jest miejsc w Polsce, gdzie nie ma bankomatu chociażby w promieniu kilku kilometrów. Przez ten cały czas dawały nam poczucie komfortu, że w każdej sytuacji możemy mieć dostęp do swoich pieniędzy. Z czasem większość banków oferowała swoim klientom bankomaty bezprowizyjne, a kolejnym udogodnieniem też były wpłatomaty, które ułatwiały transfer pieniędzy w drugą stronę.

Ostatnio jednak sytuacja ulega zmianie. Po pierwsze coraz większa rzesza konsumentów przestawiła się na płatności za pomocą karty bankowej lub kredytowej, przy czym milowym krokiem były tu na pewno karty zbliżeniowe. Ale sytuacja ta jest bardzo ruchoma, bo oto rynek zdominowały mobilne finanse. Coraz więcej klientów korzysta z aplikacji mobilnych, kodów QR obsługujących płatności online oraz narzędzi typu blik, które umożliwiają płacenie za zakupy telefonem.

Czy bankomaty staną się niepotrzebne?

Trudno powiedzieć jakie jeszcze narzędzia dostaniemy, aby jeszcze sprawniej realizować swoje mobilne finanse, nie wiadomo też, jak wielkie będzie tempo zmian. Wyraźnie jednak widać tendencję spadkową w ilości dostępnych bankomatów.

Po podsumowaniu danych z banków i innych firm finansowych, okazało się, że na koniec 2017 roku w naszym kraju istniało 23 230 urządzeń oraz, że od końca marca ubiegłego roku ubyło ich aż 521. W samym tylko ostatnim kwartale z ulic i sklepów zniknęło 96 bankomatów.

Taka redukcja wynika z tego, że banki i firmy pośredniczące odnotowały wyraźny spadek ilości i wartości transakcji wykonanych przez klientów w poprzednim roku. Tylko w ostatnim kwartale ilość wypłat zmniejszyła się o 6,8 mln. Spadła też wartość wypłat oraz średnia wysokość pojedynczej transakcji. Pogorszenie tej sytuacji spotęgowała dodatkowo zmiana warunków wypłat w niektórych bankomatach. Na przykład korzystanie z sieci Euronet, którą większość banków do tej pory oferowała dla swoich klientów bezpłatnie, obecnie obarczone jest prowizją bądź ograniczone do dwóch bezpłatnych wypłat w miesiącu.

 

Jak wiadomo, utrzymanie bankomatów generuje spore koszty, więc jeśli obrót gotówką w danym bankomacie naraża bank na straty, szybko podejmowana jest decyzja o jego likwidacji. Czy ta sytuacja doprowadzi jednak do całkowitej likwidacji sieci bankomatów? Na razie wydaje się to niemożliwe. Wciąż przecież sporo jest miejsc, gdzie można płacić wyłącznie gotówką, od małych sklepów i straganów, po gabinety lekarskie, szkoły, atrakcje turystyczne itd. I dopóki tak będzie, trudno sobie wyobrazić, że wszystkie podmioty przejdą na używanie odpowiednich terminali, więc bankomaty wciąż będą potrzebne. Przez wiele lat będą jeszcze prawdopodobnie wiodły żywot równoległy do mobilnych finansów, ale można się spodziewać, że nie będą stały na każdym rogu, a docelowo możliwe, że nie będą już w ogóle darmowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *